Moje wakacje 2016 (6) * Stadion Miejski w Białymstoku (fotorelacja)

Moje wakacje 2016 (6) * Stadion Miejski w Białymstoku (fotorelacja)

888
0
SHARE

     Bezsprzecznie to jeden z najpiękniejszych i najbardziej funkcjonalnych stadionów w Polsce. Architektura, otoczenie oraz podyktowane rozwiązania zapierają dech. Powstał w miejscu innego, również nowoczesnego jak na standardy lat 70-tych ubiegłego wieku. W 1974 roku budowę stadionu na 25 tys. determinowały centralne dożynki, obecnie zapotrzebowanie dla czołowej drużyny piłkarskiej w Polsce jaką jest Jagiellonia. Pojemność jest zbliżona do starego (22 tys. miejsc). Dla mnie to był sentymentalny powrót do lat dzieciństwa, gdyż na stary stadion chodziłem na mecze I i II ligi, a na bocznych boiskach często rozgrywałem swoje mecze ligowe, uczestniczyłem we wszelkiego typu rozgrywkach szkolnych oraz turniejach dzikich drużyn. Dziś jest tam zupełnie inaczej. Tylko obok stadionu wciąż działa wielkie targowisko, na którym słychać głównie język rosyjski i białoruski. Warto też wspomnieć, że stadion, pomimo iż jest zlokalizowany na południowych rubieżach miasta, jest fantastycznie skomunikowany z resztą miasta. Szerokie arterie, wielkie parkingi, punktualna komunikacja miejska oraz ciąg ścieżek rowerowych przez całe miasto. Inne duże miasta mogą tylko pozazdrościć. W tym oczywiście zakorkowany Szczecin, dla którego taki stadion nadal pozostaje w sferze marzeń i widząc projekt oraz prezentowaną w mediach jego wizualizację, nigdy nie dorówna temu biastockiemu. Oczywiście otwartą sprawą jest gdzie i jak lepiej dopinguje się swojej drużynie. Atmosfery nie czyni stadion lecz ludzie zasiadający na trybunach.

Piotr Waydyk

wcześniejsza publikacja z 22 sierpnia 2016 roku

Babia Góra, najwyższy szczyt w polskich Beskidach

     Babia Góra to najwyższy szczyt w polskich Beskidach. Z uwagi na swoją popularność i miejsce częstych wędrówek weekendowych turystów z Górnego Śląska i Krakowa, jest bardzo dobrze zagospodarowana. Zmotoryzowani turyści najdogodniej moga się na nią dostać z Przełęczy Krowiarki, gdzie prowadzi asfaltowa droga, w górnym odcinku jako serpentyna, z Zawoji do Zubrzycy Górnej, która znajduje się na polskiej Orawie. Z przełęczy to około 2,5 godziny marszu pod górę ścieżką zbudowaną z kamieni. Praktycznie są to schody, więc szczyt jest dostępny nawet dla przygodnego turysty. Babia Góra przyrodniczo przypomina już Tatry (wyskość 1725 m npm). Wspinaczkę zacząłem dość późno, bo po 17.00, więc powrót miałem już po ciemku. Radzę jednak zaplanować cały dzień i najlepiej bezchmurny. Można wtedy podziwiać piękną panoramę Tatr. W ogóle widok z Babiej Góry w każdą stronę jest imponujący. Na szczycie przebiega także granica polsko-słowacka. Zapraszam do fotogalerii. Możne ona przekona Was do takiej jednodniowej wycieczki.

Piotr Waydyk

Wcześniejsza publikacja z 19 sierpnia 2016 roku

Ekstraklasa w … polu kukurydzy

       Przejazd z Nowego Targu do Sandomierza tak zaplanowałem, aby po drodze wstąpić do Niecieczy, wsi położonej w Gminie Żabno, oddalonej od Tarnowa o kilkanaście kilometrów. Ta wieś wielkości naszego Krzywina znana jest z tego, że drugi sezon gra tam ekstraklasa piłkarska. Ktoś kiedyś brzydko napisał, że tamtejszy stadion powstał w polu kukurydzy. Postanowiłem sprawdzić to na własne oczy. Otóż kukurydza w tamtej okolicy faktycznie jest uprawiana na sporych areałach. Widać to jest już przy wjeździe do Niecieczy. Spore poletko znajduje się też blisko stadionu. Ponoć właściciel klubu i stadionu bardzo sie burzy na ten fakt. Ja uważam, że „kukurydza” może stać się znakiem rozpoznawalności ekstraklasy w Niecieczy. To nie powód do wstydu. Wstydzić powinny się takie ośrodki wielkomiejskie  jak Lublin, Bydgoszcz, Katowice i Łódź, gdzie nie ma ekstraklasy. Przecież to na ten stadion co dwa tygodnie przyjeżdżają takie firmy jak Lech Poznań, Lechia Gdańsk i Legia Warszawa. Zresztą kto bogatemu zabroni. Ja żywię nadzieję, że piłka w Niecieczy nie podzieli losu Miliardera Pniewy, Amici Wronki oraz Groclinu Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski. Sam stadion jest okazały, chociaż kameralny (niecałe 5 tys. miejsc). Obok w sąsiedztwie cmentarza budowane są boiska treningowe wraz z zapleczem. Wszechobecna jest kostka polbrukowa, znak rozpoznawczy sponsora. Tylko tego słonia ciężko powiązać z rosnącą kukurydzą. No chyba, że jako roślinożerca uzna ją za przysmak.

Piotr Waydyk

wcześniejsza publikacja z 14 sierpnia

Śladami Ojca Mateusza w Sandomierzu

      Sandomierz to jedno z najpiękniejszych miast w Polsce. Historycznie miasto miało trochę szczęścia do zniszczeń. Jedynie Tatarzy w XIII wieku i Szwedzi XVII wieku nieco nadszarpnęli wizerunek miasta, ale ważne, że wojny XX wieku oszczędziły historyczną architekturę. Kiedyś Sandomierz miał większe znaczenie. Obecnie to perła architektury, ale jako ośrodek administracyjny stracił na znaczeniu.

        Dla tych, co będą mieli mało czasu, polecam zwiedzanie miasta w pigułce, czyli przejażdżkę meleksem z przewodnikiem. Zajmie to około jednej godziny.  Później można się skoncentrować na wybranych miejscach, czyli np. obiad na starówce lub spacer Wąwozem Królowej Jadwigi. Na koniec muszę zmartwić fanów serialu telewizyjnego „Ojciec Mateusz”. Otóż w Sandomierzu kręcona jest znikoma liczba zdjęć. Większość ujęć powstaje w Warszawie i okolicach.

Piotr Waydyk

wcześniejsza publikacja z 13 sierpnia 2016 roku

Energylandia, czyli nasz rodzimy park rozrywki

         Powoli dobiegają końca moje dwutygodniowe wakacje. W tym czasie oprócz odwiedzin bliższej i dalszej rodziny, miałem okazję zwiedzić kilka ciekawych miejsc w Polsce. W sumie przejadę około 2,5 km (podróż wciąż trwa) i w miare systematycznie podzielę się swoimi wrażeniami.

             Kto będzie kiedyś przejeżdżał na tracie między Oświęcimiem i Wadowicami natrafi na pewno na park rozrywki koło miejscowości Zator. Warto tam zajrzeć, chociaż tani wstęp nie jest, bo po 109 PLN od dorosłej osoby. I od razu uprzedzam, aby zaplanować dłuższy pobyt i wybrać dzień powszedni. Ja trafiłem w niedzielę w samo południe. Narodu było bez liku, a kolejki były przeogromne. Aby zaliczyć jedną atrakcję, trzeba było odstać do godziny w jednej kolejce. Osobiście polecam rollercoaster (zaznaczam, że czerwony, bo jest tam ich kilka). Trzeba mieć bardzo silne nerwy, aby wytrzymać wrażenia, które towarzyszą kilkudziesięciosekundowej przejażdżce. Naprawdę ucieszycie się stąpając ponownie na ziemi. Pierwotnie chciałem uwiecznić na filmie zjazd, ale obsługa skutecznie mi to odradziła, stąd zdjęcia zrobiłem, jak inni jeżdżą. Nie odmówiłem sobie jednak nakręcenia filmu będąc na „wieży”. Ogólnie atrakcji jest tak wiele, że jeden dzień to za mało. Jak z tego widać, wcale nie trzeba udawać się do Disneylandu, gdyż takowy znajdziesz na południu Polski. I jeszcze jedno. Jest ograniczenie wzrostu. Trzeba mieć minimum 140 cm, aby wpuszczono na główne atrakcje, stąd dzieci mają ograniczony dostęp. Polecam swój film.

Piotr Waydyk

wcześniejsza publikacja z 11 sierpnia 2016 roku

Obóz koncentracyjny w Brzezince

         Kilka dni temu odwiedziłem muzeum w Brzezince (KL Birkenau). Plan miałem ambitniejszy, gdyż zaraz potem zamierzałem wpaść jeszcze do KL Auschwitz, ale po prostu zabrakłoby mi czasu. Oba obozy koncentracyjne sa celem pielgrzymek z całego świata, głownien Żydów z Izraela i innych krajów. Część obozu zostałą zniszczona przez wycofujących się nazistów. Wiele baraków jest spalonych, a krematoria wysadzone w powietrze. Najsmutniejszym miejscem na pewno sa tzw. „doły śmierci”, w których wysypywane były prochy zamordowanych. Zapraszam do obejrzenia poniższej fotogalerii.

Piotr Waydyk

Brak komentarzy

Zostaw swój komentarz

lub